O mnie
Tak, jestem psycholożką z wykształcenia, z wiedzy, z wielkiej pasji i pokory do tego zawodu oraz szacunku dla człowieka, dla rozumienia tego co w nim – bez oceniania, z otwartą głową, wolną od uprzedzeń, szufladkowania czy stereotypów, które utrudniają zrozumienie.
A, że jestem już po 40. roku życia, to mam jeszcze ze sobą, obok siebie też inne bliskie mi tematy i obszary, które mnie ukształtowały i wpłynęły na to, kim jestem i gdzie jestem.
Podstawą w moim przypadku jest fakt, że uwielbiam się uczyć, czytać, chłonąć wiedzę, rozwijać każdą ciekawość, która się we mnie pojawia. Nie chodzi mi jednak o proste zaspokajanie ciekawości, czy naukę dla nauki, a o możliwość praktycznego wykorzystywania nowej wiedzy i umiejętności. Tak też rozumiem moją rolę psychologa – opartą na mocnym fundamencie wiedzowym. Ale też zawsze blisko człowieka.
Praca od lat jest dla mnie czymś więcej niż zawodem. To obszar odpowiedzialności i relacji, w których w centrum jest zawsze drugi człowiek. Właśnie dlatego granica między tym, co trzeba, a tym, co chcę, bywa u mnie subtelna.
Od strony bardziej prywatnej. Biegam od piętnastu lat – głównie po lesie, wśród przyrody -systematycznie, z przekonania, z radością. To czas, w którym porządkuję myśli i słyszę siebie wyraźniej. Lubię też kino, zwłaszcza to, w którym więcej zostaje między słowami (obrazy, ruch, interpretacja, wyobraźnia…) niż w samych dialogach. Kocham muzykę – szczególnie tę, która nie jest gładka, ale prawdziwa. Dla mnie jazz ma w sobie ten rodzaj nieładu, bałaganu, który paradoksalnie jednak tworzy harmonię.
Mam swoją „autorską” teorię o wpływie sztuki na człowieka, tego co przeżywa, z czym się mierzy – obraz, dźwięk, słowa – pozwalają lepiej odczuwać siebie i innych. Czasem w czymś, co stworzył ktoś obcy, odnajdujemy własne emocje. I to zawsze jest poruszające.